Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 listopada 2015

Rozdział 9: Nauczyć się pływać

Hej ho!
Someone I once loved beyond measure told me when a great sadness was heavy on my heart, "you make your own sunshine." She was absolutely right and though she no longer is the keeper of my heart, I remember her words and let the sun shine through me!: Czuję się już dobrze. Mogę powiedzieć, że nadzwyczaj.
Świat wygląda inaczej gdy jesteś na powierzchni. Jest bardziej kolorowy i żywszy.
Na dole wszystko płynęło swoim tempem, a w tym wszystkim ja.
Teraz płynę tak jak chcę, czasem zwalniam, czasem przyspieszam.
Choć szkoła nadal przyprawia mnie o napady lęku i strachu, to jestem do tego przyzwyczajona, przecież tak jest od zawsze.
Problemy były wielkie tylko z perspektywy dna teraz są o wiele mniejsze. 
Czuję, że tutaj mogę więcej, niż z dna, które spowalniało wszystkie moje ruchy.
Teraz muszę nauczyć się pływać rozsądnie.

z powierzchni

sobota, 24 października 2015

Rozdział 5 : Demony

Hej ho!
Aunque no hubiera estado obligada a ir, yo lo habría suplicado. Ahora soy útil, supongo.- Iris:
Mamy nie było prawie cały tydzień.
Tęskniłam, ale nie płakałam.
Internet opanował ten niepokojący filmik z gościem w stroju lekarza z czternastego wieku, a mnie opanowały moje własne demony.
Od zawsze miałam maskę na twarzy. I choć mój optymizm nie jest udawany, to nie jest nieskończony. Czasami mam trudniejsze dni.
Moja wycieczka na powierzchnie zajmuje trochę czasu i nie jest łatwo. Trochę się zaplątałam.
Bo kiedy patrzę na to, co czeka mnie na szczycie odechciewa mi się płynąć w górę. Zaczynam opadać i poczuć tą beznadzieję, obojętność na wszystko.
Tylko teraz nie mogę zawrócić. Wszystko pójdzie na marne.
Zwalczę demony, które ściągają mnie na dno.

waleczna

sobota, 17 października 2015

Rozdział 4: Pośrodku

Hej ho!

W tym tygodniu wszystko było nadzwyczaj spokojne.
Szkoła - dobrze, dom - dobrze, życie - dobrze.
Oczywiście tak wyglądał początek.
Środa była jednym z szczęśliwszych dni. Przecież było wolne.
Tylko, że dokładnie po środku tygodnia stało się coś, co
zepsuło mi cały dobry humor.
Nigdy nie chciałam się żalić. Martwienie ludzi jest nie w moim stylu. Wolę to przeżyć sama w sobie. Więc nie powiem wam co się stało. Tak żebyście się nie martwili. Sami macie mnóstwo zmartwień.
Z tego wszystkiego się pochorowałam i przeżywam jeden z najdłuższych weekendów w moim życiu.
No i miałam się wynurzyć, ale jestem gdzieś po środku.
W wielkiej pustce. Na dnie miałam chociaż piach, a tutaj nie mam nic.
To chyba jest najtrudniejszy etap. Nie mam się czego przytrzymać, ani odepchnąć.
Mam tylko swoją wolną wolę.

Chorus
 

wtorek, 13 października 2015

Rozdział3: DNO.

Hej ho!
Ubiegły tydzień.
8x10 - The Science of Missing You - fine art print - delicate gray drawing of a girl and her pillowMielizna, dno.
Opadanie się skończyło, teraz leżę i patrzę w wodną przestrzeń.
Nie jest tutaj tak źle. Ludzie mówią, że jak opadniesz to będzie coraz gorzej, a mi się wydaje, że jest lepiej, nawet trochę spokojniej, o prostu już nie walczę bo nie mam o co.
Najgorsze są poranki i irracjonalny strach przed szkołą.
Jakby mieli mnie tam oskalpować, albo zjeść.
Boję się wielu rzeczy, ale jeszcze nigdy nie było tak źle.
Czasami przebudzę się w nocy i chce mi się płakać, bo muszę iść do tej kuźni męki i rozpaczy.
Jednak powoli odzyskuję równowagę.
Jeszcze trochę i zacznę wypływać. Trochę spokojniejsza, trochę pewniejsza, z większym dystansem.

prosto z dna
Zmarzluch 

piątek, 9 października 2015

Rozdział 2: Powoli tonę

Hej ho!
Qué importante es escuchar a nuestros jóvenes. A nuestro prójimo. Escuchemos más allá de las palabras.: Jakiś tydzień temu.
Jestem wypalona. Nie mam na nic siły, jak tak dalej pójdzie, to będę miała depresję.
I to mnie martwi. Bo to co czarna dziura pożre, już nigdy nie wróci.
Nie mam siły wstawać, nie mam siły stawiać kolejnych kroków, nie mam ochoty na nic.
Od zawsze miałam problemy z wychodzeniem z domu. Zawsze musiałam się przygotować psychicznie przed wystawieniem nosa z domu. Może nie było tak, że panikowałam, ale musiałam być pewna, że to ma jakiś sens. Lepiej mi w domu.
Szkoła jest jak pasożyt, który podobno do czegoś się przydaje. Ona zabiera mi energię i radość z życia. Kiedy wracam do domu to tonę w książkach...

tonąca

piątek, 2 października 2015

Prolog

Hej ho!
Pomyślcie sobie, że dopiero co minął pierwszy tydzień szkoły, bo od tamtego czasu blogowanie jakoś tak mi umknęło...
Szkoła jak zawsze na początku wdaje mi się świetna, no może niektórzy nauczyciele mnie przerażają, a inni troszkę nudzą. Ludzie z klasy wydają się być nadzwyczaj przyjacielscy, ale i tak czuję się jak piąte koło u wozu. Na lekcjach się nie odzywam, nie chcę znowu być "najlepsza"...
To nie tak, że nie chcę się uczyć, ale później, jak mi coś nie pójdzie, to wszyscy będą na mnie patrzeć tym swoim wzrokiem, ja tak bardzo go nie lubię.
Wydaje mi się, że czas mi trochę umyka... Jakbym nie robiła wystarczająco wiele, jakbym nie zasługiwała na kolejną godzinę i jakbym marnowała powietrze swoją obecnością...
To nie tak, że siebie nie cenie! To tylko te dni, które następują po zmianach. Wszystko będzie dobrze, przecież myślę pozytywnie!
Jak będzie tak będzie.
Najważniejszy jest uśmiech! 
pierwszoroczna


PS. Oficjalnie otwieram sezon herbatkowy!

 

środa, 2 września 2015

Nowy rok, nowa szkoła

Hej ho!
No i skończyły się wakacje...
Zaczął się rok szkolny, za którym wcale, ale wcale nie tęskniłam.
spongebob jokes | funny tumblr spongebob school FRESHMEN seniors juniors sophomores ...: spongebob jokes | funny tumblr spongebob school FRESHMEN seniors juniors sophomores ...Poszłam do nowej szkoły. Teraz jestem w liceum...
I jestem tym przerażona, nie znam prawie nikogo, szkoła jest o wiele większa niż moje gimnazjum, a ludzi tak dużo, że odnaleźć kogoś na przerwie to cud o który nawet święty modlił by się tydzień.
Zresztą jakiś święty już cud wymodlił. Nie zgubiłam się dzisiaj ani razu.
Jednak nauczyciele trochę mnie przerażają. Mam piekielnie przerażającą wuefistkę, która wystraszyła mnie swoimi zasadami. Porażającą katechetkę, która przypomina mi jakąś namolną sąsiadkę, która musi poznać wszystkie ploteczki z parafii. No i kobieta, która będzie odpowiedzialna za mój angielski... Nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia... 
Jedyną przedstawicielką ciała pedagogicznego, która wywarła na mnie pozytywne wrażenie była pani od biologii.
Jestem przerażona, ale mam nadzieje, że będzie lepiej.
Ludzie z klasy wydają się być fajni, ale strasznie zdystansowani. Boję się, że mnie nie polubią.
Bądźmy dobrej myśli...
Bo tylko to nam zostało.
A jak Wam minął pierwszy dzień szkoły.
Zagubieni, może zaskoczeni, szczęśliwi?

przerażony Zmarzluch

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

To już koniec...

Hej ho!
Dzisiaj, dokładnie dzisiaj kończą się wakacje...
Nie wiem czemu, ale w tym roku minęły mi bardzo szybko.
I just created a playlist for my tumblr so if you haven't already, go follow it bc why would you not?? *link in bio*Ani się obejrzałam, a szukałam plecaka (którego nie znalazłam) i robiłam piórnik, na który mama patrzy krzywym okiem...
Zawsze pod koniec laby zaczynam się zastanawiać czy dobrze wykorzystałam wolny czas.
W tym roku było świetnie. Może nie byłam cały czas na dworze, nigdzie nie wyjechałam, ale wspaniale się bawiłam, a to wszystko dzięki otaczającym mnie ludziom.
Mojej kuzynce, najlepsiejszej przyjaciółce, moich BBF i wspaniałej Julce z gimnazjum.
Gdyby nie one, to przez całe dwa miesiące siedziałabym w domu nic nie robiąc.
No, ale teraz czas szykować się do szkoły i zapomnieć o słodkim lenistwie.
Od tygodnia na słowa "szkoła", "pierwszy września", "rozpoczęcie roku", panikuję, więc nacieszmy się ostatnim dniem wakacji i zróbmy wszystko by wydawał się on najlepszym dniem dwumiesięcznej wolności.

spanikowany Zmarzluch

P.S. Mimo wszystkich wspaniałych ludzi, to lody były najlepsze. W końcu jedzenie jest lepsze od ludzi.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Szkoła, ludzie i ludziska

Hej ho!
No i co moje drogie województwo? Ferie się skończyły, znowu trzeba zacząć harować.
Cóż moje ferie nie były tak wspaniałe jak zawsze, ale zawsze cenię kilka dni wolności, słodkiego lenistwa i tumiwisizmu.
Szkoła jak zawsze przywitała mnie swoją popisową obojętnością i przestrogą:
"Zostało już wam, tak praktycznie, tylko sześć tygodni szkolnych do egzaminów, musicie wziąć się w garść, przecież chcecie iść do dobrej szkoły!"
Ja nawet nie wiem gdzie chcę dalej się uczyć. Oczywiście mam plany na przyszłość, ale jak zawsze większość wyborów zostawiam na ostatnią chwilę.
To jedna z moich wielu, wielu wad.
Tego pierwszego dnia uświadomiłam sobie także, że ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać.
Przez całe trzy lata gimnazjum farbuję włosy. To trochę moja zachcianka, a trochę jeden z ataków na moje okrutne włosy, z którymi toczę walkę od niepamiętnych czasów.
Nauczycielom nigdy to nie przeszkadzało, nawet nie zwracali mi uwagi. Dzisiaj po tych kilku latach nauki, na twarzy mojej wychowawczyni pojawiło się oburzenie i zaczęła wypytywać mnie i moją przyjaciółkę, dlaczego farbujemy włosy.
Tak ogólnie to uważam, że nie powinno ją obchodzić co uczniowie robią ze swoimi włosami, ciałami, jak się ubierają i co myślą na rożne tematy. 
Ludzie nie są tacy sami, schematyczni. Są niesamowicie barwni i nikt nie powinien przyćmiewać ich kolorów. Jednak to tylko moje zdanie. 
Są ludzie i ludziska.

barwny Zmarzluch

piątek, 13 lutego 2015

Słodka wolność

Hej ho!
Słodka wolność się kończy...
Ja panikuję.
Jednak nie daję tego po sobie poznać.
Nie mam na nic siły. Każdego dnia marzę o wolnym poranku, siedzeniu do południa pod kołderką, ale to nie wypali. Ten tydzień jest trochę jak z piekła rodem. Nawet pączki mnie wczoraj nie pocieszyły... Jeszcze nie jestem gotowa na powrót do szkoły.
Wszyscy myślą, że dla mnie uczęszczanie do gimnazjum jest pestką, bułką z masłem, ale to wcale nie jest prawda. Zawsze się stresuje, czasami nie daję rady.
Dam wam jedną radę, nigdy nie bądźcie najlepsi w klasie. Nawet się nie starajcie.
Bo ludzie zaczynają się dziwnie patrzeć, kiedy tylko coś zawalisz. 

zestresowany Zmarzluch

środa, 4 lutego 2015

Co?! Szkoła?!

Hej ho!
Moi drodzy, za jakie grzechy? 
Przecież nic złego nie zrobiłam, broni w ręku nawet nie miałam, człowieka nie zabiłam, ludzkość się na mnie jeszcze nie zawiodła.
Są ferie, a ja muszę odwiedzić szkołę...
Tragedia i dramat w jednym!
Pomóżcie, ludzie, albo niech okulary znowu się rozpadną, bo bez nich nie wyjdę z domu.
Bez nich będę potykała się o własne nogi i zabiję się na pierwszym zakręcie.
Do tego powód, dla którego odwiedzę szkołę jest iście idiotyczny. Mam pomagać mojej nauczycielce od chemii w prowadzeniu lekcji dla jakichś szóstoklasistów! 
Przecież ja nic nie umiem z chemii!
Chyba nie wyjdę z tego żywa...

załamany Zmarzluch