Ubiegły tydzień.
Opadanie się skończyło, teraz leżę i patrzę w wodną przestrzeń.
Nie jest tutaj tak źle. Ludzie mówią, że jak opadniesz to będzie coraz gorzej, a mi się wydaje, że jest lepiej, nawet trochę spokojniej, o prostu już nie walczę bo nie mam o co.
Najgorsze są poranki i irracjonalny strach przed szkołą.
Jakby mieli mnie tam oskalpować, albo zjeść.
Boję się wielu rzeczy, ale jeszcze nigdy nie było tak źle.
Czasami przebudzę się w nocy i chce mi się płakać, bo muszę iść do tej kuźni męki i rozpaczy.
Jednak powoli odzyskuję równowagę.
Jeszcze trochę i zacznę wypływać. Trochę spokojniejsza, trochę pewniejsza, z większym dystansem.
Najgorsze są poranki i irracjonalny strach przed szkołą.
Jakby mieli mnie tam oskalpować, albo zjeść.
Boję się wielu rzeczy, ale jeszcze nigdy nie było tak źle.
Czasami przebudzę się w nocy i chce mi się płakać, bo muszę iść do tej kuźni męki i rozpaczy.
Jednak powoli odzyskuję równowagę.
Jeszcze trochę i zacznę wypływać. Trochę spokojniejsza, trochę pewniejsza, z większym dystansem.
prosto z dna
Zmarzluch

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz