Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lenistwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lenistwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 lutego 2015

Słodka wolność

Hej ho!
Słodka wolność się kończy...
Ja panikuję.
Jednak nie daję tego po sobie poznać.
Nie mam na nic siły. Każdego dnia marzę o wolnym poranku, siedzeniu do południa pod kołderką, ale to nie wypali. Ten tydzień jest trochę jak z piekła rodem. Nawet pączki mnie wczoraj nie pocieszyły... Jeszcze nie jestem gotowa na powrót do szkoły.
Wszyscy myślą, że dla mnie uczęszczanie do gimnazjum jest pestką, bułką z masłem, ale to wcale nie jest prawda. Zawsze się stresuje, czasami nie daję rady.
Dam wam jedną radę, nigdy nie bądźcie najlepsi w klasie. Nawet się nie starajcie.
Bo ludzie zaczynają się dziwnie patrzeć, kiedy tylko coś zawalisz. 

zestresowany Zmarzluch

czwartek, 5 lutego 2015

Domatorka do kwadratu

Hej ho!
Jak to miło, kiedy tak po prostu nie wychodzimy z domu.
Możemy się zrelaksować, nie zdejmować piżam, nie czesać się i poddać się tumiwisizmowi.
Tak właściwie to muszę się przyznać, zaczynam uzależniać się od internetu. Nie mam na nic ochoty, mogę tylko siedzieć przed monitorem i oglądać durne filmiki na YouTube.
Założyłam sobie nawet swój "punkt dowodzenia". Mam poduszki, które zastępują mi biurko, stary materac, który stoi za moim łóżkiem idealnie imituje półkę. Żyć nie umierać!
Tylko, odkąd zaczęłam odbywać dłuższe przechadzki po internecie, mam wrażenie, że są momenty, kiedy wszystko stoi. Ten zastój mnie irytuje...
Zaraz skończą mi się gameplay'e z serii Beyond: Two Souls i wtedy wyłączę komputer, obiecuję i skończę czytać "Papierowe miasta", a jutro pojawi się recenzja.

leniwy Zmarzluch

środa, 4 lutego 2015

Psiaki i chemia


Hej ho!
No i kolejny dzień ferii minął.
Byłam w okrutnej szkole i były tam psiaki!!
One były takie słodkie, oj słodkie!
Tylko ta chemia strasznie nudna. Tak ogólnie to byłam tam tylko po to żeby pomóc sprzątać i znowu popsuć sobie okulary. To nie prawda, że kropelka jest nierozklejalna. Twórcy tego kleju kłamią!
No ale chociaż miałam jak dojść do domu bo szkiełko nadal się trzyma.
To był taki leniwy dzień...
Nawet nie pisałam z moją najlepszą przyjaciółką.
Od rana czuję, że internet stoi... Nikt nic nie dodaje, nikt nic nie pisze, tylko ja tak jakoś siedzę i nic nie robię. Prawie skończyłam "Papierowe miasta" i niedługo pojawi się recenzja, może nawet jutro?

rozleniwiony Zmarzluch

poniedziałek, 2 lutego 2015

Żonglerka, Biedronka i okulary

Hej ho!
No i jak ferie się zaczęły, a wy zalegacie przed komputerem?
Witajcie w klubie.
No cóż, takie jest życie antyspołecznych domatorów i Zmarzluchów. Teraz nie tylko piszę posta, ale także oglądam jak nastolatkowie grają w "Outlast", wiem to głupie, potem będę się bała, nie ma co malownicze spędzanie wieczora. 
Jednak miałam bardzo aktywne wczesne popołudnie. Uwaga, pamiętna chwila (werble)! 
Z własnej, nieprzymuszonej woli wyszłam z domu przed obiadem!
Jestem z siebie dumna. No ale przecież książki same do biblioteki nie pójdą, ktoś musi je zaprowadzić.
Więc wczesne popołudnie spędziłam z moją naj,naj, naj .... naj, naj, najlepszą pzyjaciółką łażąc po bibliotekach i oczywiście odwiedzając nasz ulubiony sklep, czyli Biedronkę, gdzie nauczyłam się żonglować herbatą i czytałyśmy tyły książek z podziałem na role.
(tutaj trafi cytat, który najbardziej złapał nas za serce, jeśli go znajdę)
Później musiałyśmy wrócić do domy, więc zaczęłam przeglądać książki. No, a potem jakoś tak zachciało mi się zalec przed laptopkiem (muszę nadać mu w końcu jakieś imię) i stała się tragedia.
Moje okulary po prostu pękły, tak same z siebie. 
Teraz czuję się jak ofiara losu, jak gnębiony kujon ze sklejonymi oprawkami. 
Zaraz będę płakać... 
Mam nadzieję, że wieczór będzie lepszy...

ofiara losu Zmarzluch

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ostatni dzień spokoju...

Hej ho!
Dziś ostatni dzień mojej kuracji chorobowej.
Siedzę w domu i nie mogę wychodzić, ale mam jako taki kontakt ze światem.
Nie byłam w szkole, ale i tak nie mogłam spać z rana. Zaczęłam czytać książkę, nareszcie, ostatnio trochę je zaniedbałam. Musiałam posprzątać pokój, do wyniesienia est wielki kosz na śmieci, tyle się papierzysk nazbierało...
Och, słodka wolności, kończysz się jutro... 
Znowu odbiorą mi wolne i leniwe poranki. Tragedia! Podobno za szybko zaczynamy lekcje i o ósmej rano nasz mózg nie potrafi jeszcze funkcjonować normalnie. Potem wszyscy się dziwią, że mamy takie złe oceny. Niestety muszę porzucić głupie filmiki na YouTube, pierzynkę w misie i gorącą herbatkę w łóżku. 
Do tego mam jutro sprawdzian z WOS-u. Nie wiem co jest zadane z piątku i z dzisiaj na jutro. Tragedia! Po prostu tragedia!

Panikujący Zmarzluch

wtorek, 20 stycznia 2015

Tik, tak

Hej ho!
Jak tam moje kochane zmarzluchy?
Przepraszam, że wczoraj niczego nie napisałam, ale jakoś tak długo męczyłam się z lekcjami i walczyłam z "Panem Tadeuszem"
Więc, pora dać wam dwie dobre rady.
1. Nie zostawiaj niczego na ostatnią chwilę, a raczej nie przyzwyczajaj się do zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę (ja już się raczej tego nie oduczę).
2. Jeśli jesteście strachliwi radzę wam nie oglądać teorii spiskowych przed snem (niektóre są dość przerażające, na przykład to, że możemy żyć w Matriksie) 
No widzicie, czasem możecie się ode mnie czegoś nauczyć.
Czas leci i nie da się go zatrzymać. Na jego upływ nie ma rady.
Mam masę pracy, ale nie chce mi się pracować.
Mam lenia, który we mnie siedzi i przykuwa mnie do krzesła. Chce mi się tylko leżeć albo spacerować po internecie. Oczywiśnie staram się z nim walczyć, bo nie ma nic gorszego niż zaległości... Zwłaszcza w szkole... Zwłaszcza w ostatniej klasie... 
Do bani, chcę już ferie!

Zmarzluch

Tak na marginesie. 
Widocznie moja fascynacja spiskami mi nie zaszkodziła.

sobota, 17 stycznia 2015

Słodkie lenistwo, szczęście

Hej ho!
Weekend to mój ulubiony czas w tygodniu. Mogę spać ile tylko chcę, robić co chcę (czyli leżeć i pachnieć), przeczytać masę słów, wypić litry płynów i siedzieć godzinami owinięta w kocowe burito. 
Weekendy są wspaniałe. Całe dwa dni owinięta w słodkie lenistwo!
Dzisiaj zaczęłam czytać nową książkę "Projekt szczęście". Nie uważam, że jest to poradnik, dla mnie jest to raczej książka, która ma na celu tylko i wyłącznie zwrócenie uwagi na kilka ważnych rzeczy, jakimi są szczęście, miłość i nasze niepoukładane życie. Nie wiem jakie cele mogłabym wyznaczyć dla własnego szczęścia.
Po przeczytaniu kilku pierwszych stron książki zaczęłam zastanawiać się co powoduje, że jestem pozytywnie nastawiona do życia. Po pierwszych, niesamowicie stereotypowych odpowiedziach takich jak rodzina, przyjaciele, to zdałam sobie zdanie, że rozwiązanie tej małej tajemnicy mojego życia, jest bardzo proste. Najwięcej szczęścia dają mi małe błahostki. Wysłuchanie zabawnej piosenki braci Ylvis, albo takiej, która jest dla mnie miodem dla "serca i powietrzem dla płuc" (nazwa prywatna), książki, znajdowanie pięknych słów lub wypowiedzi, zobaczenie w sklepie niesamowicie słodkich kapci w kształcie zwierząt, odkopanie starych rysunków i siedzenie w kocowym buricie. Zapach świeżego chleba, na którego punkcie mam fioła i włączenie radia w momencie gdy leci jedna z moich ulubionych piosenek.
Cieszą mnie takie małe błahostki. Jest ich strasznie wiele w naszym życiu, ale jakoś tak ich nie dostrzegamy. 

Zmarzluch