Hej ho!
No cóż koniec tygodnia, zaczyna się nowy.
To będzie najgorszy tydzień mojego życia. W czwartek komers, a raczej koszmers. Dlaczego?
To proste, to będzie koszmar.
Nadal jestem chora, nadal rzuca mi się na mózg, ale wszystko jest OK.
Nie mam na nic ochoty. Dlatego cały poranek oglądałam film.
No i tu wyjaśniam tytuł posta.
Oglądałam film "Forrest Gump", a w tytule posta jest jakże sławny tekst pochodzący z tego filmu.
Nie wiem dlaczego nie obejrzałam go wcześniej. Lubię takie filmy są piękne, no i można na nich płakać ile się chce. Lubię płakać na filmach. Ogólnie lubię płakać. Oj nie czepiajcie się jestem dziwna.
No więc film opowiada historię Forresta Gumpa, chłopca, a później mężczyzny o niesamowicie niskim ilorazie inteligencji, który urodził się z niedowładem nóg. Na początku poznajemy go jako dorosłego faceta siedzącego na ławce i zagadującego do kobiety, która czeka na autobus. Nie zważając, a nawet nie zauważając, że kobiety nie interesuje się ławkowym sąsiadem, zaczyna opowiadać o swoim życiu.
Jego historia jest pełna cierpienia, miłości (nie tylko takiej między kobietą, a mężczyzną), małych i większych tragedii, a także cierpliwości. Forrest potrafił czekać.
(Uwaga spojler!!)
"– Jestem zmęczony. Chyba pójdę do domu.".
(koniec spojlera!!)
Film jest wspaniały, płakałam, ryczałam i darłam chusteczki. Jeżeli jesteście fanami wielkich wzruszeń to zapraszam was do oglądnięcia tego wspaniałego filmu.
Oczywiśnie liczę na raport ile łez wylaliście i jak podobał się film
Zmarzluch
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz