czwartek, 5 lutego 2015

Domatorka do kwadratu

Hej ho!
Jak to miło, kiedy tak po prostu nie wychodzimy z domu.
Możemy się zrelaksować, nie zdejmować piżam, nie czesać się i poddać się tumiwisizmowi.
Tak właściwie to muszę się przyznać, zaczynam uzależniać się od internetu. Nie mam na nic ochoty, mogę tylko siedzieć przed monitorem i oglądać durne filmiki na YouTube.
Założyłam sobie nawet swój "punkt dowodzenia". Mam poduszki, które zastępują mi biurko, stary materac, który stoi za moim łóżkiem idealnie imituje półkę. Żyć nie umierać!
Tylko, odkąd zaczęłam odbywać dłuższe przechadzki po internecie, mam wrażenie, że są momenty, kiedy wszystko stoi. Ten zastój mnie irytuje...
Zaraz skończą mi się gameplay'e z serii Beyond: Two Souls i wtedy wyłączę komputer, obiecuję i skończę czytać "Papierowe miasta", a jutro pojawi się recenzja.

leniwy Zmarzluch

środa, 4 lutego 2015

Psiaki i chemia


Hej ho!
No i kolejny dzień ferii minął.
Byłam w okrutnej szkole i były tam psiaki!!
One były takie słodkie, oj słodkie!
Tylko ta chemia strasznie nudna. Tak ogólnie to byłam tam tylko po to żeby pomóc sprzątać i znowu popsuć sobie okulary. To nie prawda, że kropelka jest nierozklejalna. Twórcy tego kleju kłamią!
No ale chociaż miałam jak dojść do domu bo szkiełko nadal się trzyma.
To był taki leniwy dzień...
Nawet nie pisałam z moją najlepszą przyjaciółką.
Od rana czuję, że internet stoi... Nikt nic nie dodaje, nikt nic nie pisze, tylko ja tak jakoś siedzę i nic nie robię. Prawie skończyłam "Papierowe miasta" i niedługo pojawi się recenzja, może nawet jutro?

rozleniwiony Zmarzluch

Co?! Szkoła?!

Hej ho!
Moi drodzy, za jakie grzechy? 
Przecież nic złego nie zrobiłam, broni w ręku nawet nie miałam, człowieka nie zabiłam, ludzkość się na mnie jeszcze nie zawiodła.
Są ferie, a ja muszę odwiedzić szkołę...
Tragedia i dramat w jednym!
Pomóżcie, ludzie, albo niech okulary znowu się rozpadną, bo bez nich nie wyjdę z domu.
Bez nich będę potykała się o własne nogi i zabiję się na pierwszym zakręcie.
Do tego powód, dla którego odwiedzę szkołę jest iście idiotyczny. Mam pomagać mojej nauczycielce od chemii w prowadzeniu lekcji dla jakichś szóstoklasistów! 
Przecież ja nic nie umiem z chemii!
Chyba nie wyjdę z tego żywa...

załamany Zmarzluch

wtorek, 3 lutego 2015

Szaleństwa

Hej ho!
Moi drodzy, jestem taka zadowolona z tego dnia jak jeszcze nigdy!
Znowu spędziłam czas z moją wspaniałą przyjaciółką.
Razem oglądałyśmy jak ludzie grają w gry-horrory, śmiałyśmy się z głupich paradokumentów i wygłupiałyśmy się cały dzień. Na koniec, zaczęło nam odbijać i kiedy poszłyśmy do naszego ulubionego sklepu, gadałyśmy po angielsku. Ludzie gapili się na nas jak na obcokrajowców, a my tylko się z nich śmiałyśmy.
Uwielbiam takie zwykle, niezwykłe dni. One są odejściem od rutyny, od każdego normalnego dnia.
Chciałabym by takie dni zdarzały się częściej.

zwariowany Zmarzluch

Ulubieniec

Hej ho!
Jak ja nienawidzę poranków! 
Ten kto je wymyślił, powinien się wstydzić! Shame on you!
I do tego shame on me, bo nie mam ulubieńca tygodnia.
O nie stop mam, mam, ale nie przebłysk erudycji jakoś tak zgasł, ale zawsze może powstać jak feniks z popiołów. Oooooo mam.
Ulubieńcem tygodnia jest (werble!) 
ANGIELSKI!!
Ostatnio słucham tylko angielskich piosenek, oglądam filmiki po angielsku i ogólnie lubię angielski.
Mogłabym mówić po angielsku cały czas!
Więc miło mi wam przedstawić ulubieńca tygodnia: Angielski, zwłaszcza z brytyjskim akcentem, adorable!

brytyjski Zmarzluch

poniedziałek, 2 lutego 2015

Żonglerka, Biedronka i okulary

Hej ho!
No i jak ferie się zaczęły, a wy zalegacie przed komputerem?
Witajcie w klubie.
No cóż, takie jest życie antyspołecznych domatorów i Zmarzluchów. Teraz nie tylko piszę posta, ale także oglądam jak nastolatkowie grają w "Outlast", wiem to głupie, potem będę się bała, nie ma co malownicze spędzanie wieczora. 
Jednak miałam bardzo aktywne wczesne popołudnie. Uwaga, pamiętna chwila (werble)! 
Z własnej, nieprzymuszonej woli wyszłam z domu przed obiadem!
Jestem z siebie dumna. No ale przecież książki same do biblioteki nie pójdą, ktoś musi je zaprowadzić.
Więc wczesne popołudnie spędziłam z moją naj,naj, naj .... naj, naj, najlepszą pzyjaciółką łażąc po bibliotekach i oczywiście odwiedzając nasz ulubiony sklep, czyli Biedronkę, gdzie nauczyłam się żonglować herbatą i czytałyśmy tyły książek z podziałem na role.
(tutaj trafi cytat, który najbardziej złapał nas za serce, jeśli go znajdę)
Później musiałyśmy wrócić do domy, więc zaczęłam przeglądać książki. No, a potem jakoś tak zachciało mi się zalec przed laptopkiem (muszę nadać mu w końcu jakieś imię) i stała się tragedia.
Moje okulary po prostu pękły, tak same z siebie. 
Teraz czuję się jak ofiara losu, jak gnębiony kujon ze sklejonymi oprawkami. 
Zaraz będę płakać... 
Mam nadzieję, że wieczór będzie lepszy...

ofiara losu Zmarzluch

niedziela, 1 lutego 2015

Horrory, krzyki i angielski

Hej ho!
Piszę teraz, ponieważ nie wiem, czy dotrwam do wieczora.
Jeśli zdążyliście już to odkryć to nie będzie dla was jakaś specjalna nowość.
Muszę przyznać, że jestem geek'iem. 
Może nie znam się na grach i w ogóle, ale ciocia Wikipedia wytłumaczyła mi, że geek to osoba, która dąży do  swojej wiedzy i umiejętności w jakiejś dziedzinie w stopniu daleko wykraczającym poza zwykłe hobby (patrzcie na mnie i książki Harrego Pottera, Władcę Pierścienia, itp., itd.)
No więc dzisiaj postanowiłam zachować się niesamowicie geek'owsko i poszerzam moje hobby dotyczące reakcji, zdań i poglądów innych ludzi na różne tematy. W tę piękną, nawet trochę słoneczną niedzielę, padło na sławy, media i gry. Niestety w tym gry-horrory.
Mam słabą psychikę, nawet najmniejszy ruch, ciemność, podejrzany dźwięk przerażają mnie i przyprawiają o zawał serca. Możliwe, że nie wyjdę dzisiaj żywo sprzed komputera. 
Wszystkie materiały i filmy, które dzisiaj przeglądam są anglojęzyczne, przez co drę się na cały dom po angielsku. Przepraszam wszystkich sąsiadów. 
Wracam do sprawdzania opinii innych, wrzeszczenia po angielsku i okrutnych horrorowych gier.

angielski Zmarzluch