Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pech. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2015

Żonglerka, Biedronka i okulary

Hej ho!
No i jak ferie się zaczęły, a wy zalegacie przed komputerem?
Witajcie w klubie.
No cóż, takie jest życie antyspołecznych domatorów i Zmarzluchów. Teraz nie tylko piszę posta, ale także oglądam jak nastolatkowie grają w "Outlast", wiem to głupie, potem będę się bała, nie ma co malownicze spędzanie wieczora. 
Jednak miałam bardzo aktywne wczesne popołudnie. Uwaga, pamiętna chwila (werble)! 
Z własnej, nieprzymuszonej woli wyszłam z domu przed obiadem!
Jestem z siebie dumna. No ale przecież książki same do biblioteki nie pójdą, ktoś musi je zaprowadzić.
Więc wczesne popołudnie spędziłam z moją naj,naj, naj .... naj, naj, najlepszą pzyjaciółką łażąc po bibliotekach i oczywiście odwiedzając nasz ulubiony sklep, czyli Biedronkę, gdzie nauczyłam się żonglować herbatą i czytałyśmy tyły książek z podziałem na role.
(tutaj trafi cytat, który najbardziej złapał nas za serce, jeśli go znajdę)
Później musiałyśmy wrócić do domy, więc zaczęłam przeglądać książki. No, a potem jakoś tak zachciało mi się zalec przed laptopkiem (muszę nadać mu w końcu jakieś imię) i stała się tragedia.
Moje okulary po prostu pękły, tak same z siebie. 
Teraz czuję się jak ofiara losu, jak gnębiony kujon ze sklejonymi oprawkami. 
Zaraz będę płakać... 
Mam nadzieję, że wieczór będzie lepszy...

ofiara losu Zmarzluch

piątek, 23 stycznia 2015

Chorobka!

Hej ho!
Przepraszam, że wczoraj niczego nie napisałam, ale jakoś tak słabo się czułam i musiałam się położyć. Teraz siedzę w domu, bo się rozchorowałam.
Zmarzluchy bardzo rzadko chorują, ale im także zdarza się to robić. 
Mam straszny katar, boli mnie gardło i mogę oddychać tylko przez buzie, co powoduje okropny kaszel.
Nie jest ze mną tak źle. Zawsze mogło być gorzej. 
Leżę w łóżku, między zużytymi chusteczkami higienicznymi i oglądam durne filmiki na youtube. 
Poczytałabym książkę, ale biurko wydaje się być tak strasznie daleko...
Jedyne co mogę robić to uwsteczniać się.
Nie wiem jak przetrwam ten dzień, zwłaszcza, że nie ma w domu nikogo kto mógłby zrobić mi herbatkę. Potrzebuję pogotowia herbatowatego!
Choroba zaczyna rzucać mi się na mózg!

Zmarzluch

piątek, 16 stycznia 2015

Pech, starzenie i niezdarstwo

Hej ho!
Jak tam moi kochani? Weekend się zaczyna, może jakieś plany?
Ja po dzisiejszym dniu mam dość i chyba do poniedziałku zakopię się w kołdrze i nie wyjdę.
Cały dzień w szkole, a później przez dwie godziny wałęsałam się po mieście, bo zapomniałam kluczy do mieszkania. Później musiałam pędzić do przyjaciółki, aby spędzić z nią jej urodziny. Czasami nie mam siły. Jestem domatorem, kocham mój dom i nie ważne dla mnie jest to gdzie on jest (uwielbiam się przeprowadzać) to uwielbiam go, ponieważ to mój dom. 
Pech prześladuje mnie od zawsze, od pewnego czasu mam wrażenie, że jeżeli mój dzień zacznie się inaczej, będzie po prostu pechowy. To tylko moja mała obsesja i teoria o rutynie. Nic nie poradzę na to, że jestem niesamowicie zakręconą i przewrażliwioną na wszystko osobą.
Cóż jak już nadmieniłam, moja najlepsza przyjaciółka ma urodziny. To smutne bo i ja za jakieś dwa miesiące będę miała za sobą kolejny rok życia. Wszyscy się starzejemy i wszystko przemija. Boję się przyszłości, tego co będzie. Nie mam pojęcia jak sobie poradzę gdy będę dorosła. To wszystko napawa mnie strachem. Przerażenie sięga zenitu gdy zbliżają się różne rocznice.
Moje małe, ale niesamowicie widoczne wady są liczne. Nie jest nią tylko tchórzostwo i naiwność, ale także to, że jestem straszną niezdarą. Dzisiaj jak zawsze wszystko leciało mi z rąk. Nie jestem pewna, czy w piątki moje wady i pech się nasilają, ale jest to tylko kolejna teza mojego marnego umysłu.
Moje wypociny nie są wybitne, ale dzięki temu blogowi nie muszę męczyć się sama z własnymi myślami. 

Zmarzluch