sobota, 17 października 2015

Rozdział 4: Pośrodku

Hej ho!

W tym tygodniu wszystko było nadzwyczaj spokojne.
Szkoła - dobrze, dom - dobrze, życie - dobrze.
Oczywiście tak wyglądał początek.
Środa była jednym z szczęśliwszych dni. Przecież było wolne.
Tylko, że dokładnie po środku tygodnia stało się coś, co
zepsuło mi cały dobry humor.
Nigdy nie chciałam się żalić. Martwienie ludzi jest nie w moim stylu. Wolę to przeżyć sama w sobie. Więc nie powiem wam co się stało. Tak żebyście się nie martwili. Sami macie mnóstwo zmartwień.
Z tego wszystkiego się pochorowałam i przeżywam jeden z najdłuższych weekendów w moim życiu.
No i miałam się wynurzyć, ale jestem gdzieś po środku.
W wielkiej pustce. Na dnie miałam chociaż piach, a tutaj nie mam nic.
To chyba jest najtrudniejszy etap. Nie mam się czego przytrzymać, ani odepchnąć.
Mam tylko swoją wolną wolę.

Chorus
 

wtorek, 13 października 2015

Rozdział3: DNO.

Hej ho!
Ubiegły tydzień.
8x10 - The Science of Missing You - fine art print - delicate gray drawing of a girl and her pillowMielizna, dno.
Opadanie się skończyło, teraz leżę i patrzę w wodną przestrzeń.
Nie jest tutaj tak źle. Ludzie mówią, że jak opadniesz to będzie coraz gorzej, a mi się wydaje, że jest lepiej, nawet trochę spokojniej, o prostu już nie walczę bo nie mam o co.
Najgorsze są poranki i irracjonalny strach przed szkołą.
Jakby mieli mnie tam oskalpować, albo zjeść.
Boję się wielu rzeczy, ale jeszcze nigdy nie było tak źle.
Czasami przebudzę się w nocy i chce mi się płakać, bo muszę iść do tej kuźni męki i rozpaczy.
Jednak powoli odzyskuję równowagę.
Jeszcze trochę i zacznę wypływać. Trochę spokojniejsza, trochę pewniejsza, z większym dystansem.

prosto z dna
Zmarzluch 

piątek, 9 października 2015

Rozdział 2: Powoli tonę

Hej ho!
Qué importante es escuchar a nuestros jóvenes. A nuestro prójimo. Escuchemos más allá de las palabras.: Jakiś tydzień temu.
Jestem wypalona. Nie mam na nic siły, jak tak dalej pójdzie, to będę miała depresję.
I to mnie martwi. Bo to co czarna dziura pożre, już nigdy nie wróci.
Nie mam siły wstawać, nie mam siły stawiać kolejnych kroków, nie mam ochoty na nic.
Od zawsze miałam problemy z wychodzeniem z domu. Zawsze musiałam się przygotować psychicznie przed wystawieniem nosa z domu. Może nie było tak, że panikowałam, ale musiałam być pewna, że to ma jakiś sens. Lepiej mi w domu.
Szkoła jest jak pasożyt, który podobno do czegoś się przydaje. Ona zabiera mi energię i radość z życia. Kiedy wracam do domu to tonę w książkach...

tonąca

niedziela, 4 października 2015

Rozdział 1: Nowe miejsce.

Hej ho!
Jest drugi weekend września.
To najbardziej męczący weekend tego roku. przeprowadzam się, więc trzeba pomagać.
Od ósmej biegam w tę i z powrotem po schodach.
Lubię zmiany i cieszę się, że się przeprowadzamy, ale nie z tego, że w czasie roku szkolnego.
Nie możemy ciągle mieszkać w wynajmowanym mieszkanku pachnącym wilgocią, tak zimnym, że jesienią czujesz się jak wtedy gdy stoisz na przystanku w czasie srogiej zimy.
To mieszkanie jest inne. Może tu będzie lepiej?
Najważniejsze, że już prawie koniec. 
W szkole jak na razie jest spokojnie.
Mam świetną klasę, chyba się zgramy...

tragarz

piątek, 2 października 2015

Prolog

Hej ho!
Pomyślcie sobie, że dopiero co minął pierwszy tydzień szkoły, bo od tamtego czasu blogowanie jakoś tak mi umknęło...
Szkoła jak zawsze na początku wdaje mi się świetna, no może niektórzy nauczyciele mnie przerażają, a inni troszkę nudzą. Ludzie z klasy wydają się być nadzwyczaj przyjacielscy, ale i tak czuję się jak piąte koło u wozu. Na lekcjach się nie odzywam, nie chcę znowu być "najlepsza"...
To nie tak, że nie chcę się uczyć, ale później, jak mi coś nie pójdzie, to wszyscy będą na mnie patrzeć tym swoim wzrokiem, ja tak bardzo go nie lubię.
Wydaje mi się, że czas mi trochę umyka... Jakbym nie robiła wystarczająco wiele, jakbym nie zasługiwała na kolejną godzinę i jakbym marnowała powietrze swoją obecnością...
To nie tak, że siebie nie cenie! To tylko te dni, które następują po zmianach. Wszystko będzie dobrze, przecież myślę pozytywnie!
Jak będzie tak będzie.
Najważniejszy jest uśmiech! 
pierwszoroczna


PS. Oficjalnie otwieram sezon herbatkowy!

 

poniedziałek, 7 września 2015

Ogłoszenia czasem się sprawdzają

Hej ho!
Szkoła, szkołą, jak na razie nie dzieje się tam nic specjalnego, ale jeśli coś się zdarzy z pewnością wam powiem.
Jednak nie można zapomnieć, że ten blog nie mówi tylko o nauce i moich małych i większych problemach, ale także o książkach.
Ostatnio skończyłam czytać książkę " Facet z ogłoszenia" Claire Cook. I chociaż to jest typowe romansidło dla poszukujących rozweselenia kobitek.
No i właśnie tego się po niej spodziewałam. 
Sarah jest czterdziestoletnią rozwódką i przedszkolanką, która nadal opłakuje swój zmarły związek.
Jakiś palant porzucił ją dla młodszej...
Jednak za namową rodziny postanawia znaleźć kogoś z kim mogłaby zacząć życie od nowa. Dlatego zamieszcza anons w gazecie. Jednak na drodze do spokojnego odnalezienia drugiej połówki staje jej rodzina, z którą nie da się tak po prostu żyć.
Spodziewałam się typowego romansidła z płytkim poczuciem humoru. I przeczytałam typowe romansidło z nawet dobrym humorem sytuacyjnym. Nie powiem, że to dzieło sztuki, nie powiem, że to książka, którą powinien przeczytać każdy, ale jeżeli chcesz na chwilę odpocząć od własnych problemów, zrelaksować się przed jakąś stresującą sytuacją, to proszę bardzo, ta książka pomoże ci to zrobić.
Oczywiście to tylko moja opinia, sami się przekonajcie.

ogłoszeniowy Zmarzluch

środa, 2 września 2015

Nowy rok, nowa szkoła

Hej ho!
No i skończyły się wakacje...
Zaczął się rok szkolny, za którym wcale, ale wcale nie tęskniłam.
spongebob jokes | funny tumblr spongebob school FRESHMEN seniors juniors sophomores ...: spongebob jokes | funny tumblr spongebob school FRESHMEN seniors juniors sophomores ...Poszłam do nowej szkoły. Teraz jestem w liceum...
I jestem tym przerażona, nie znam prawie nikogo, szkoła jest o wiele większa niż moje gimnazjum, a ludzi tak dużo, że odnaleźć kogoś na przerwie to cud o który nawet święty modlił by się tydzień.
Zresztą jakiś święty już cud wymodlił. Nie zgubiłam się dzisiaj ani razu.
Jednak nauczyciele trochę mnie przerażają. Mam piekielnie przerażającą wuefistkę, która wystraszyła mnie swoimi zasadami. Porażającą katechetkę, która przypomina mi jakąś namolną sąsiadkę, która musi poznać wszystkie ploteczki z parafii. No i kobieta, która będzie odpowiedzialna za mój angielski... Nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia... 
Jedyną przedstawicielką ciała pedagogicznego, która wywarła na mnie pozytywne wrażenie była pani od biologii.
Jestem przerażona, ale mam nadzieje, że będzie lepiej.
Ludzie z klasy wydają się być fajni, ale strasznie zdystansowani. Boję się, że mnie nie polubią.
Bądźmy dobrej myśli...
Bo tylko to nam zostało.
A jak Wam minął pierwszy dzień szkoły.
Zagubieni, może zaskoczeni, szczęśliwi?

przerażony Zmarzluch