sobota, 18 kwietnia 2015

Tragedia

Hej ho!
Od pierwszych egzaminów dzieli mnie tylko kilka dni, a ze mną dzieje się coś niesamowicie dziwnego.
Obiecałam sobie, że przez ten weekend przysiądę, przypomnę sobie to na co pozwoli mi czas, trochę się wysilę. Tyle, że teraz opanował mnie tumiwisizm.
Nic mi się nie chce, niczego nie robię...
No dobra nie jest tak dramatycznie przypomniałam sobie trzy lata lekcji języka polskiego i trochę fizyki. No i jutro może się zmuszę do geografii i historii. ( Nie wiem co to za połączenia polski i fizyka?!)
Teraz najchętniej zaczęłabym kląć na wszystko, jednak "damie" nie wypada.
Nie jestem damą i raczej nie chcę nią być, ale trochę dobrego wychowania nie zaszkodzi.
Trzymajcie za mnie kciuki.

tragiczny Zmarzluch

piątek, 17 kwietnia 2015

Stressss

Hej ho!
Wiem, wiem dawno nie pisałam, bla, bla, bla...
Jednak musicie zrozumieć uczennicę trzeciej klasy gimnazjum i wybaczyć jej te haniebne przewinienia.
Jeszcze przez ten tydzień mogę być rozkojarzona i zapominać o blogu. Jeszcze trochę i będę mogła przestać zaciskać pasa, jeszcze trochę i będę mogła uciszyć węża, który wisi nad moim uchem sycząc każdego dnia jedno słowo "STRESSS...".
Ludzie mówią, że nie mam się czym martwić, ale właśnie mam. 
Nie wiem czy pisałam to na tym blogu, czy na poprzednim, ale napisałam, że nie warto być najlepszym, warto się starać, jednak uważam, że trzeba unikać bycia najlepszym.
Dlaczego?
Bo po jednym osunięciu się z wykreowanej przez siebie idealnej linii prostej, ludzie będą wypominać ci ten mały upadek. Teraz żałuję, że wszyscy uważają mnie za tę "mądrą". 
Tak ogólnie to oni mogliby być mądrzy, gdyby tylko chcieli. Gdyby zobaczyli jak świat jest ciekawy. Gdyby wiedzieli, że nauka jest piękna.
Tak zawsze mówił mi tata i dopiero teraz zrozumiałam co miał na myśli.

zestresssowany Zmarzluch

niedziela, 12 kwietnia 2015

Podwójna robocizna

Hej ho!
Jak pech to pech.
Znowu coś nie tak!!
Chciałam już dawno dodać mój "obrobiony" rysunek, ale jak na złość nie za bardzo potrafię obsługiwać się programem, który mam. Nie to nie Paint!
Jak już się dowiedziałam co i jak, to okazało się, że zapisując w innym formacie, wszystkie skanowane linie znikają. Dziękuję za taką robotę!
Teraz muszę to wszystko ładnie obrysować, a to zajmie trochę czasu...
Przepraszam...

zdenerwowany Zmarzluch

sobota, 11 kwietnia 2015

Praca, praca, praca

Hej ho!
Jak miło jest znaleźć chwilę dla siebie.
Może i mam weekend, ale i tak muszę pracować.
Jednak nie narzekam, a raczej nie chcę narzekać, bo tak po prostu nie lubię tego robić.
Jest drugi weekend miesiąca, dlatego chodzę do taty. Zazwyczaj czuję że te da dni przelatują mi jak piasek przez palce, ale tym razem było inaczej. Bo pojechaliśmy na działkę.
Tam znowu praca, praca, praca, ale inna, przyjemna, pełna śmiechu i wygłupów.
Na działce jest teraz tak pięknie, wszystko kwitnie i rodzi się do życia (zajechało tanim opisem z jakiegoś starego romansu, bleh). W końcu to wiosna. 
Może jutro też pojedziemy, to wezmę aparat i zrobię parę zdjęć, ale niczego nie obiecuję.

zapracowany Zmarzluch

wtorek, 7 kwietnia 2015

Powrót do przeszłości!

Hej ho!
Święta, święta i po świętach...
 Jutro do szkoły i znowu nawiedzi mnie rutyna.
Ale nie chciałam pisać dzisiaj o szkole.
Kiedy byłam mała uwielbiałam rysować. Jednak nie byłam utalentowana na tyle, by iść do jakiejś szkoły artystycznej. Aczkolwiek malowanie było moją pasją i spędzałam na tym całe dnie.
Później moje zamiłowanie do rysunku się skończyło, a raczej zrobiłam sobie "przerwę".
Teraz to wróciło...
Zaczęłam rysować. Nie są to może dzieła sztuki, ale jednak się staram.
Do tego postanowiłam się rozwijać i zaczęłam "wykańczać" moje rysunki w programie komputerowym.
Mogę pokazać wam moje dwa rysunki jeśli chcecie...
Zresztą po co ja was pytam!
I tak nie odpowiecie!
Może nie są niezwykłe i jeszcze nie są obrobione, ale są.

artystyczny Zmarzluch


niedziela, 5 kwietnia 2015

Poczta pantoflowa

Hej ho!
Moi drodzy! Są święta, można powiedzieć, że jesteśmy wolni i szczęśliwi.
Tyle, że ja nie jestem szczęśliwa.
Nie, nie zacznę pisać jakiegoś emo-bloga, ani nic w tym stylu, ale nie mam komu tego powiedzieć...
Odkąd moi rodzice się rozwiedli to część krewnych od strony taty trochę się ode mnie i mojego brata oddaliła. Nie chodzi o to, że nie chciałam się z nimi spotykać, czy coś, po prostu było mi wstyd za moich rodziców, że postąpili tak, a nie inaczej.
Teraz jest mi żal. 
Dlaczego?
Odpowiedź jest prosta. O wszystkim dowiaduję się ostatnia i to tylko w wyjątkowych przypadkach tak zwaną pocztą pantoflową. I to zazwyczaj w okolicach świąt i spotkań rodzinnych.
To najbardziej krzywdzi. 
Święta powinny być wesołe, radosne i pełne rodzinnego ciepła. Jednak mnie tą wesołość dzisiaj odebrano.
Dowiedziałam się, że z moim wujkiem jest niesamowicie źle, że ma przerzuty i, że nie można z tym nic zrobić. Dowiedziałam się, że z moją kochaną ciocią też nie jest najlepiej. Jak tu się cieszyć w takie święta? No jak?

depresyjny Zmarzluch

czwartek, 2 kwietnia 2015

Zakochałam się!

Hej ho!
Moi drodzy, w życiu każdego z nas przychodzi chwila, taki moment, kiedy się zakochuje.
Właśnie przyszła pora na mnie.
Nie pytajcie się o jego imię, bo znany jest na cały świecie i Boże stworzyłeś mnie taką jaką stworzyłeś, wielu rzeczy nie cierpię i on jest jedną z tych rzeczy, ale go kocham.
Dobra koniec wygłupów.
Nie zakochałam się w żadnym chłopaku tylko w pewnego rodzaju kanapce.
Kanapce tak wyjątkowej, tak wspaniałej, tak wyśmienitej i smakowitej, że nawet te słowa nie opisują splendoru jakim się otacza.
Tak nadal mówię o kanapce, ale nie o byle jakiej!
Przez całe życie nienawidzę masła, margaryny i tym podobnych, w moim sercu było miejsce zarezerwowane dla nuntelli, którą od dziecka kocham nad życie!
A teraz pokochałam drugą masopodbną rzecz - MASŁO ORZECHOWE!!!!!!!
(Lubię stawiać kilka wykrzykników na końcu monumentalnego zdania.)
Jednak ta kanapka, którą ukochałam jako jedynego syna, łączy w sobie moje dwie miłości.
Bo jest to kanapka z masłem orzechowym i nuntellą!!
Kocham ją i nic tego nie zmieni.

kanapkowy Zmarzluch