Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Nowak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Nowak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Czy to źle być drugim?

Hej ho!
Ostatnio czytywałam tylko fantastykę, nie miałam ochoty na poznawanie papierowych bohaterów ze zwykłymi życiowymi problemami. Jednak kiedy poszłam do biblioteki i spojrzałam na półkę z fantastyką, pomyślałam, że przydałoby się na trochę wrócić na ziemię i zaszczycić ją dotykiem moich stóp.
Tak właśnie do ręki trafiła książka Ewy Nowak pod tytułem "Drugi". Nie ma chyba lepszych książek, które wyciągną cię z fantastycznego świata książek fantasy.
Wcześniejsze wydania:Tym razem poznajemy dwie rodziny - Szybalskich, czyli ojca Adama, który jest tłumaczem i musi sobie radzić z wychowaniem dzieci bez żony, Emila, świetnego matematyka, który w chwilach między korkami planuje swój ślub i Arka wstydliwego licealistę, który ma straszne kompleksy na punkcie swojego jąkania. Drugą familią są Chabrosowie w składzie: Ilona - bizneswoman, która ma fioła na punkcie samodoskonalenia siebie i swoich synów. Hadrian - przystojniak, który musi prowadzić podwójne życie, żeby wyjść ze swoimi kolegami. No i Alan najmłodszy Chabros, który od samego urodzenia katowany jest angielskimi słówkami i nazwami figur geometrycznych.
W książkach Ewy Nowak jak zawsze poruszanych jest wiele tematów, w tej między innymi: pierwsza miłość, młodzieńcza depresja, czy też oddalenie się dziecka od rodzica.
Cóż muszę się przyznać, że uwielbiam książki tej autorki. Pokazują świat takim jaki jest, bez specjalnego upiększania. Tam nikt nie jest doskonały i nikt nie zawsze postępuje słusznie, często na drodze do szczęścia bohaterów stają błędy, które niegdyś popełnili.
Niektóre zachowania bohaterów jak zawsze mnie wkurzały, irytowały niektóre momenty, ale to chyba jest właśnie cały urok tej serii, że nie jest idealna i to sprawia, że jest wyjątkowa.
Ta część serii nie zostaje w tyle i tak jak reszta zachwyciła mnie swą niedoskonałością.
Jednak to tylko moja opinia, sami musicie się przekonać czy jest trafna.

drugi Zmarzluch

piątek, 1 maja 2015

Może biała wrona będzie naszym OKAY?

Hej ho!
Minął dopiero pierwszy dzień długiego weekendu, a ja już przeczytałam jedną z wypożyczonych na ten czas książek. Możecie pomyśleć, że uwzięłam się na książki pani Ewy Nowak, ale ja po prostu bardzo lubię jej "Miętową" serię, mimo tego, że zazwyczaj główne bohaterki strasznie mnie irytują.
Jednak chyba właśnie na tym polega urok tych książek.
Tym razem wzięłam się za dziesiątą część wyżej wymienionej części, czyli "Bardzo białą wronę".
Choć w książce jak zwykle nie pojawia się dosłownie żaden biały ptak, a  nawet wrona, to jak zawsze jest ona świetnie wplątana w fabułę.
Książka opowiada o Natalii, która przez brak rozwagi i ostrożności wchodzi w toksyczny związek. Jak zawsze na początku jest cukierkowo, że aż na wymioty się zbiera, jednak Norbert (ideał mężczyzny według bohaterki, sztuczny, kłamliwy dupek według mnie i jej przyjaciółek), zmienia się w sadystę, stosującego przemoc psychologiczną. Oczywiście bohaterka jest zamroczona (co mnie znacznie irytuje), przecież go kocha. "On nic złego nie robi, przecież to ona go rani i to cały czas" Natalka właśnie tak myśli o swoim "kryształowym" chłopaku.
To była jedna z najmniej pięknie irytujących mnie książek tej autorki. Pewnie dlatego, że w zachowaniu bohaterki nie było za wiele głupoty, była tylko strasznie omotana jego bajeczkami, idealistycznym zachowaniem i fałszywymi gestami.
Myślę, że dzieło to porusza bardzo ważny temat przemocy. Ludzie myślą, że można zranić tylko pięścią, a to najgłupsza myśl jaka może im przejść przez głowę. Pokazuje, że nie można bezgranicznie ufać osobom, które znamy tylko kilka tygodni, że powinniśmy na wszystko patrzeć trzeźwo, że nie zawsze rady innych mają działać na naszą szkodę i, że ludzie czasami kłamią.
Ta książka, to przestroga, którą powinni poznać wszyscy młodzi ludzie.

wroni Zmarzluch

P.S. Tytuł posta tak brzmi, ponieważ ta książka kojarzy mi się ze słynnym OKAY z "Gwiazd naszych wina". Kto przeczyta "Bardzo białą wronę" może zrozumie.

wtorek, 13 stycznia 2015

Jakiśtam, jakośtam, jako tako...

Hej ho!
Cóż przyszedł czas na moją pierwszą recenzję książki. Od razu mówię, że to tylko moje zdanie i nadmieniam, że wasze może być zupełnie inne.
Moją pierwszą zrecenzowaną tutaj książką będzie dzieło Ewy Nowak "Michał Jakiśtam"
Główną bohaterką jest piętnastoletnia Edyta. Dziewczyna posiada ojca-tyrana i wspaniałą matkę podporządkowaną ojcu. Przez pewne "nieprawidłowości" w swoim postępowaniu nastolatka zostaje oddelegowana do warszawy, by tam zmazać swoje winy nienagannym zachowaniem. Mieszka u zakręconego wujostwa (Gwidoszowie) i zaczyna naukę w nowej szkole. Oczywiśnie nic nie może być cukierkowe i na horyzoncie pojawiają się pierwsze problemy z Olgą na czele.
Książki pani Ewy są wspaniałe, pamiętam, że już wcześniej je czytałam, ale tym razem postanowiłam przeczytać wszystkie jej dzieła. I tym razem pisarka nie zawiodła mnie. 
Choć nie przepadam za główną bohaterką, gdyż uważam ją za niezwykle podatną na sugestie innych, typową nastolatkę. Do tego ten, odtrącający mnie, wstręt do książek. Zawsze wybieram postacie, za którymi jakoś tak po prostu nie przepadam. Tym razem miałam poważną zagwozdkę, ponieważ Edyta i Olga nie za bardzo przypadły mi do gustu i nawet nie mogę się zdecydować, która denerwuje mnie bardziej.
W każdej książce są także postacie, w których zakochuję się od pierwszego wejrzenia. Tym razem szczerze pokochałam całą rodzinę Gwidoszów. Ich pozytywne nastawienie do świata i niesamowite zamiłowanie do książek ujęły mnie za serce i wytarmosiły wnętrzności. Oczywiśnie moje wnętrzności mają się dobrze, ale kiedy poznałam Joannę, Mariusza, Marysię i Celinkę poczułam się jak w rodzinie. Dzięki nim ta powieść nie została odrzucona na tak zwane "później", to oni dodali książce uroku i przytrzymali mnie przy niej.
Książka niesie ze sobą bardzo mądre przesłanie, a tytułowy bohater nie jest wcale taki bohaterski, nie będę zdradzała więcej szczegółów, ale serdecznie zachęcam do zmierzenia się z Edytą, rodziną Gwidoszów, a przede wszystkim Olgą, bo uważam, że warto.
Zmarzluch