Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerrelyn Sparks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerrelyn Sparks. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Szatynki górą!

Hej ho!
Cóż tą książkę przeczytałam o wiele, wiele wcześniej, ale jakoś tak nie czułam potrzeby jej zrecenzowania. Jakoś tak wyszło. Jednak teraz czuję tę potrzebę.
Wampiry wolą szatynki - Sparks KerrelynCóż nie jest to druga część serii, ponieważ w bibliotece nie ma niczego na zawołanie. No sorry, nie moja wina.
W tej części poznajemy bliżej niesamowitego wampira Angusa McKaya, w którego pustych teraz żyłach niegdyś krążyła czysto szkocka krew. Nosi kilty ( tak to te męskie spódniczki ) i zazwyczaj ma przy sobie co najmniej jeden nóż. Możemy też powiedzieć, że jest nieczuły, a w jego sercu nie może zakwitnąć miłość. Jednak spotkanie wspaniałej Emmy Wallace, zabójczyni wampirów, jest jak masaż serca dla umierającego. Ta kobieta przywraca mu życie.
Oczywiście musi pojawić się jakiś wróg, jednak nie jest to jakoś specjalnie narzucone przez autorkę. Akcja wywiązuje się naturalnie i bez specjalnych udziwnień.
Książka, tak jak pierwsza część serii bawi słowem, czy sytuacjami.
Może nie powiedziałabym, że jest to arcydzieło literackie, które zmienia pogląd na życie, ale jest to książka, która wyciągnie cię z dołka.
Oczywiście, nie idźcie ślepo za moim zdaniem. Ile istnień tyle gustów. Przekonajcie się sami.

Zmarzluch - szatynka

środa, 27 maja 2015

Przepis na przyszlośc z milionem w kieszeni?

Hej ho!
Ależ ja dawno nie pisałam... Stęskniłam się za tym... Za wami, choć nie ma was zbyt wielu...
No cóż pora przejść do meritum. Od razu uprzedzam, że nie będzie to poradnik o tym jak zarobić swój pierwszy milion. To raczej nie mój klimat.
Oczywiście napiszę o książce.
Zaczęło się od tego, że zapisałam się do nowej biblioteki i wczoraj wróciłam do domku ze stosem książek wybranych na chybił - trafił. Wśród nich znalazła się książka o wampirach. Bo muszę się przyznać, te postacie strasznie mnie intrygują i mam tak od dziecka. Jednak daleko mi do emo, czy gotów. Ja po prostu je lubię i... jestem dziwna... znaczy to tylko szczegół...
No, ale wracając książka nazywa się "Jak poślubić wampira milionera?"
Tytuł wywołał u mnie mieszane uczucia. Pomyślałam, że ta książka będzie romansem typu zmierzch, tylko trochę więcej przepychanek uczuciowych w stylu "Kocham cię, ale nie chcę cię zranić (wypowiedziane dramatycznym głosem)". No cóż, nie ocenia się książki po okładce, więc dałam jej kredyt zaufania. I tego nie żałuję...
Może nie jest to książka wysokich lotów, ale nie jest mdła jak wszystkie romansidła.
Czasami śmieszy i to nie na poziomie naszych polskich kabaretów, ale czasami trzeba wyczuć żart.
Trzeba przyznać, że fabuła nie zaskakuje, jest wprost przewidywalna.
Dama w tarapatach jest ratowana przez przystojnego, ale niebezpiecznego mężczyznę (patrz wampir) z problemami, które ukrywa za twardą fasadą. Ona zakochuje się w nim (oczywiście za szybko, wręcz nie naturalnie) i stara się skruszyć mur otaczający czarusia.
Książka ma kilka minusów, ale także wiele plusów.
Pierwszy minus to zupełny brak logiki autorki (Karrelyn Sparks) w tempie rozwoju emocji. Cóż miłość od pierwszego spojrzenia istnieje, ale żeby aż tak?
Drugi. Zakończenie trochę mnie zmyliło, ale może to plus??
Trzeci. Nie cierpię opisów scen romantyczno-intymnych. (Po prostu mnie brzydzą i nie nie chodzi o pocałunki, bo wiecie dobry romans nie jest zły...).
To chyba wszystko, reszta to plusy. Świetny humor sytuacyjny, dobrze opisani i rozwinięci bohaterowie (czego spodziewać się po 328 i pół stronie? Biografii?), historia dość przewidywalna, ale ma swój urok.
Oczywiście na koniec powiem, że to wy musicie przeczytać książkę, by wyrobić sobie o niej zdanie. Moją recenzją możecie się tylko pokierować. Każdy ma inny gust.

wampiryczny Zmarzluch